Betty Neels - Jeśli przestaniemy się kłócić, ● Harlequin Romance

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
BETTY NEELS
Jeśli przestaniemy
się kłócić
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Dom był stary, ze stylowymi oknami z niewielkich,
ujętych w metalowe ramki kwadratowych szybek.
Jasne promienie majowego słońca wpadały przez nie
do środka i odbijały się w lśniących, ciemnych włosach
młodej osoby pochylonej nad walizką. Pakowała ją
z gwałtownością, nad którą z trudem usiłowała
zapanować.
Dziewczyna była wysoka, miała wspaniałą figurę,
śliczną buzię i ciemne oczy okolone gęstymi, czarnymi
rzęsami. W tej chwili malowało się w nich wyraźne
niezadowolenie.
- Nie mam pojęcia, co też babci przyszło do głowy
- odezwała się do siedzącej obok kobiety w średnim
wieku, która była jakby starszą i lekko wyblakłą
wersją jej samej. - Mamo, ona ma przecież osiem­
dziesiąt lat! Skąd, na miłość boską, ten pomysł, żeby
w jej wieku wędrować po górach...?
- Ona nie ma zamiaru wędrować, Rosie. Nie będzie
musiała wysiadać z pociągu, jeśli sama nie zechce.
- Pani Macdonald wydała z siebie sentymentalne
westchnienie. - To nawet dosyć wzruszające, że
chciałaby znów zobaczyć miejsca, które pamięta
z dzieciństwa.
- No cóż, z pociągu wiele nie zobaczy - odparła
Rosie. - Ale jeśli ma ją to uszczęśliwić... - dodała,
widząc zmartwioną minę matki. - Tylko dlaczego ja?
Jest przecież ciocia Carrie...
- Twoja babcia i ciocia Carrie nie najlepiej się ze
sobą zgadzają, kochanie. Poza tym chodzi przecież
6
JEŚLI PRZESTANIEMY SIĘ KŁÓCIĆ
tylko o tydzień. - Przerwała na chwilę. - Nie weźmiesz
tego kremowego swetra? Bardzo ci w nim ładnie, na
pewno się jeszcze zmieści... Tak. czy owak, nigdy nic
nie wiadomo - kontynuowała, nie precyzując bliżej,
o co jej chodzi, lecz Rosie szybko się domyśliła
i odparła bez ogródek:
- Mamo, w tym pociągu będą głównie sami
Amerykanie i trochę Niemców, wszyscy po pięć­
dziesiątce i z żonami.
- Och, może nie będzie tak źle - powiedziała pani
Macdonald. Wciąż nie mogła zrozumieć, dlaczego
Rosie, mając dwadzieścia pięć lat, nie wyszła jeszcze
za mąż. Była przecież śliczna jak obrazek, miała
mnóstwo przyjaciół, a mimo to odrzuciła kilka całkiem
poważnych propozycji małżeństwa. Zrobiła to oczywiś­
cie najgrzeczniej i najdelikatniej, jak umiała, tak by
nikogo nie urazić.
- Czy ty w ogóle masz zamiar znaleźć sobie kiedyś
męża? - Głośno wyraziła swoje wątpliwości.
- Ależ tak, kochana mamo. Tylko jeszcze go nie
spotkałam...
- Był przecież ten miły Percy Walls - przypomniała
matka.
- Phi! - Rosie tylko prychnęła. - On umiał mówić
wyłącznie o jedzeniu i o tym, jaki jest mądry. Gdybym
za niego wyszła, ugrzęzłabym w kuchni na wieki.
- Rzeczywiście, lubił jedzenie - przyznała pani
Macdonald - ale przepadał za tobą, kochanie.
- Chyba tylko dlatego, że umiem gotować. - Rosie
bezlitośnie zwinęła układaną spódnicę i wepchnęła ją
do walizki. - Nie wystarczy za kimś przepadać,
mamo. Mężczyzna, którego poślubię, musi mnie
uwielbiać, okazywać mi uczucie, być dla mnie dobry
i wyrozumiały nawet wtedy, gdy się wściekam lub
mam straszny katar. - Zamknęła walizkę i dodała
lekkim tonem: -Ktoś taki chyba w ogóle nie istnieje...
7
- Może warto na niego poczekać - westchnęła
pani Macdonald. - To rzeczywiście prawda, że gdy
mężczyzna kocha, nie zniechęci go nawet najgorszy
katar. Choć muszę przyznać, że twój ojciec jest
wyjątkiem.
Rosie parsknęła śmiechem i cmoknęła matkę
w policzek:
- Mamusiu, tato jest najlepszym człowiekiem,
jakiego znam. Jak myślisz, ile powinnam wziąć ze
sobą pieniędzy?
- Twoja babcia mówiła, że nie będziesz ich po­
trzebować, ale sądzę, że musisz trochę zabrać. Ona
czasem zapomina o różnych rzeczach. Nie cieszysz się
wcale z tego wyjazdu, kochanie?
- Czy ja wiem... Miło będzie znów zobaczyć Szkocję,
tylko że tydzień to o wiele za krótko. Byłoby cudownie
zostać tam trochę dłużej, spacerować czy pojeździć tu
i ówdzie. Ale mam tylko dwa tygodnie urlopu, a panna
Porter wyjeżdża w czerwcu, więc będę musiała ją
zastępować.
Rosie paplała wesoło, ale tak naprawdę to nie
znosiła swojej pracy. Była stenotypistką w kancelarii
prawniczej „Crabbe i Twitchett". Firma mieściła
się w małym miasteczku w hrabstwie Wiltshire,
gdzie Rosie mieszkała z matką i ojcem. Praca
była śmiertelnie nudna, lecz dziewczyna nigdy się
do tego nie przyznawała. Rodzice parę lat temu
stracili prawie wszystko, gdy akcje, które posiadali,
znacznie spadły na wartości. Ich dom w Szkocji
przejął stryj, oni zaś przenieśli się do Wiltshire,
gdzie ojciec zaczął pracować jako zarządca dużego
majątku ziemskiego. Ani on, ani matka nigdy się
nie skarżyli, lecz Rosie wiedziała, że tęsknią za
dawnym domem równie mocno, jak ona sama.
Wiedziała, że nie może być dla nich ciężarem,
nauczyła się więc stenografować i pisać na maszynie.
JEŚLI PRZESTANIEMY SIĘ KŁÓCIĆ
8
JEŚLI PRZESTANIEMY SIĘ KŁÓCIĆ
Jedyną pociechą była myśl, że dom mimo wszystko
pozostał w rodzinie,
Babcia mieszkała w Edynburgu razem z niezamężną
córką, starszą siostrą ojca Rosie. Ciocia Carrie była
szczupłą, potulną kobietą. Matka nigdy nie dawała
jej dojść do słowa i skutecznie tłumiła w niej wszelkie
przejawy samodzielności. Mimo to, córka przez całe
życie troskliwie się nią opiekowała. Podróż do Szkocji
była droga i czasochłonna, więc Rosie bywała u nich
bardzo rzadko. Podejrzewała też, że rodzice nie mieli
ochoty odwiedzać starych stron, gdy dom, który
kiedyś należał do nich, zajmował ktoś inny. Teraz
miała odbyć ze starszą panią podróż po Szkocji.
„Żeby odświeżyć wspomnienia", jak powiedziała
babcia. Wyjaśniła dokładniej, o co chodzi:
„Słyszałam, że ów pociąg jest znakomicie wyposa­
żony i ma dobrą obsługę. Nie mam zamiaru się
męczyć i naturalnie potrzebuję kogoś do towarzystwa.
Pojedziesz ze mną, Rosie."
- Oczywiście powinnaś pojechać - stwierdził ojciec.
- Spędzisz przyjemnie urlop, a Carrie może zdoła
nieco odsapnąć w ciszy i spokoju. - Minęło sporo
czasu, od kiedy widział siostrę po raz ostatni, ale
dobrze pamiętał, że matka trzymała ją zawsze żelazną
ręką. Tydzień wolności na pewno dobrze jej zrobi.
Ustalono wszystkie szczegóły. Rosie miała pojechać
pociągiem do Edynburga, spędzić noc w domu babci
i następnego dnia zabrać ją na stację. Przeczytała
reklamowy folder i dowiedziała się, że podróż powinna
być naprawdę ciekawa. Obejmowała zwiedzanie wielu
miejsc, gdzie Rosie bywała jako dziecko i które
dobrze pamiętała. Nie będzie jednak mieć zbyt wiele
czasu, by na własną rękę podziwiać górski krajobraz.
Babcia nie ukrywała, że życzy sobie ze strony Rosie
bezustannej uwagi i troski o własną osobę.
Pakowanie było prawie skończone i matka z córką
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • milosnikstop.keep.pl
  •